Uśmiechnięto, ironiczne spojrzenie na życie codzienne w stolicy i okolicach nieco dalszych, czyli groch z kapustą, albo podróże po Polsce, albo dziennik osobisty, albo polityka krajowa nieprzystosowana, czyli wszystko co ucieszne i zmuszające autora do podrapania się po łepetynie w chwilach najmniej spodziewanych.
Blog > Komentarze do wpisu

Biskup też człowiek

Biskup też człowiek
Jakże nieopatrznie wywołałem temat bo ledwo zapisałem ostanie słowa w poprzednim zapisie "Napij się...", a tu w sobotę znany mi osobiście pan Andrzej Jarecki - biskup zresztą jakże sympatyczny walnął w latarnię. Żeby się nawalić na 2,5 promila na godzinę 14:00 października w sobotę, to trzeba przyjąć co najmniej pół litra osobiście i własnoręcznie od rana. Albo dolać wina ze dwa do wczorajszej konsumpcji. Wiem to z przekazów dawnych jak i doświadczeń osobistych w latach minionych. Po litrze na łeb w dwa dni pracy plus liczne zakąski doszliśmy jako polskie słabiaki ledwie do 2,2 promila. Ale zmierzono nam nie w pojeździe żadnym. a z życzliwości i troski nad losem upadłych nieco przedsiębiorców. Jak się okazuje pijany rowerzysta stoi wyżej jak biskup co naucza społecznie o wychowaniu w trzeźwości bo jednego karzą więzieniem bezwzględnym, a biskupa pracami społecznymi. Jaja jak berety to najkrótszy komentarz w internecie. Wszystko się sprowadza do tego, że facet w końcu sympatyczny, taką sobie pracę wybrał, jechał beznadziejnym autkiem, z ograniczoną firmowo widocznością. No i jako fachowiec przy 2 promilach by dojechał, a tak jak 2,5 skręcił nieopatrznie bo się po prostu bronił przed tą czarną jezdnią co na niego leciała. Na mnie leciały brunetki i blondynki i jedna lekko siwa ale to i tak nieprawda bo zeznaje pod wpływem. Jak sprawdzałem po kolegach to każdy kiedyś miał 2 promile a nawet 2,3 ale wtedy zakuwano w obrączki, pyskiem do ziemi i jak nie lądował na Kolskiej to absolutnie i nieodwołalnie na tzw. "dołku" czyli areszcie którą każda komenda ma.
Biskup nie dość, że człowiek ale osoba niemal święta i jego nawet największy autorytet nie ma się nijak do stanu spożycia. Ten chłop akurat biedny bo mi osobiście znany i jestem w stanie się założyć że życzliwy bo mi ze dwa razy ręką podał w czasach kiedy na jego drodze z Miodowej na Świętojańską natknął się nieopatrznie na stoisko z varsavianami. Chłop to solidny i nasz bo jak się lubił napić to my go rozumiemy, zapewne nie sam i kolesie też "sukienkowi" tyle że nie jechali nigdzie. Spowiadałem kiedyś pijanego księdza, który przyznał mi się bez łkania na piersi, że książki sprzedać musi bo ma długi karciane. I co z tego wynika, ano nic. Biedne to chłopaki, jakże uciśnione bo samotne i bez pocieszenia. Ożenić by takiego i po kłopocie - dała by mu baba kluczyki do takiego badziewia jak Toyota Yaris - jasne że nie, to tylko ktoś z usłużnych kolesiów. W sumie inteligentny, miły i sympatyczny i bez wody sodowej jak pamiętam, biskup, ale nasz człowiek. 

wtorek, 23 października 2012, mareklef
Tagi: Jarecki biskup

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/10/23 22:17:46
taak, biskup też czlowiek :)) ale nie kazdy czlowiek siada po promilach za kierownicę :)))
-
2012/10/23 22:48:42
Zaraz samotni... phi... jak którzy. Księża winko służbowo piją. Może ci od kar uznali, że biskup wraca umęczony z pracy?
free counters
Free counters od 2.10.2011